Kolejna przegrana

  • 14.02.2020, 10:49
  • MaK
Kolejna przegrana fot. Sokół PORCELANA LUBIANA Kościerzyna
Nie takiego obrotu sprawy spodziewali się kibice sierpeckiego Mazura! W kolejnej serii spotkań pierwszej ligi szczypiorniści Mazura gładko ulegli ekipie z Kościerzyny 31:20. Owszem, przeciwnik należał do tych z „wyższej półki”, ale wynik, jaki padł na parkiecie, może wzbudzać obawy.

„Wyjazdowicze”
Seria trudnych wyjazdowych spotkań czekała Mazura wraz z rozpoczęciem rundy rewanżowej. Najpierw wyjazd do Olsztyna, a w ostatnią sobotę równie ciężka potyczka na „nieprzyjaznym” parkiecie w Kościerzynie. Po ubiegłotygodniowej porażce w Olsztynie zawodnicy Mazura zapowiadali walkę o punkty w pojedynku z Sokołem. Na zapowiedziach się jednak skończyło. Mimo że rozgrywki rozkręciły się na dobre, to nasi kibice za tydzień będą w dalszym ciągu musieli skupić się na śledzeniu internetowych relacji, bowiem kolejne spotkanie Mazur rozegra ponownie na obcym parkiecie. Tym razem w Ciechanowie. Wróćmy jednak do wydarzeń z soboty...

20 minut to za mało...
Mecz w Kościerzynie rozpoczął się o godzinie 18:00. Jak już wspomnieliśmy, dla ekipy z Sierpca był to drugi ligowy pojedynek w nowym roku. Gospodarze zaś inaugurowali potyczki o punkty.  Obydwie drużyny po pierwszej rundzie były w odmiennych nastrojach. Porażka Mazura z Warmią sprawiła, że „nasi” spadli na trzecią lokatę w tabeli, ale to wciąż bardzo wysoka pozycja. Kościerzynianie natomiast mogli czuć lekki niedosyt, ponieważ aspiracje zespołu były na pewno wyższe niż środek tabeli. Mecz zapowiadał się więc emocjonująco. Naprzeciw siebie stanęły zespoły, które za wszelką cenę chciały udowodnić coś sobie i kibicom. Sierpczanie stawili się w Kościerzynie osłabieni absencją Sylwestra Lisickiego, który tego dnia, zamiast sportowego trykotu, przywdział elegancki garnitur i bawił się na balu studniówkowym. Nieobecność w pełni usprawiedliwiona! Była zatem okazja dla zmienników naszego skrzydłowego. Sam mecz rozpoczął się dobrze dla naszego zespołu. W ciągu pierwszych 10 minut Mazur nie ustępował pola gospodarzom. W tym czasie bardzo dobrze spisywał się Filip Koper, który zdobył trzy z czterech bramek dla Mazura. Jedną dołożył Jarosław Wiśniewski i sierpczanie prowadzili 4:3. Kolejne 10 minut było również bardzo wyrównane. Po 20 minutach na tablicy świetlnej widniał rezultat 9:8 dla Sokoła. Nic nie zapowiadało dotkliwej porażki sierpczan. Pierwsze sygnały nadeszły jednak w ostatnich dziesięciu minutach pierwszej odsłony. Najpierw na trzy trafienia gospodarzy nasi zdołali odpowiedzieć tylko jednym. Na domiar złego kościerzynianie ponownie zaliczyli serię trzech bramek. Tym razem bez straty żadnej. I po pierwszej połowie wynik wyglądał już, co by nie powiedzieć, kiepsko. Nic to, Mazur nie takie straty odrabiał. Przed nami było jeszcze 30 minut pojedynku...

Rozbici
Jednak to, co wydarzyło się w pierwszych 10 minutach drugiej połowy, mogło doprowadzić do załamania wiary w jakikolwiek dobry rezultat. Przy czym pisząc „dobry”, mamy tu na myśli nikłą porażkę. Zaczęło się od bramki zdobytej przez gospodarzy. Na takie dictum zdołał odpowiedzieć Adrian Prątnicki. Potem rzutu karnego nie wykorzystał Filip Koper. I w końcu nastąpiło trzęsienie ziemi. W ciągu sześciu minut straciliśmy 6 goli. Po stronie zdobyczy widniała cyfra „zero”, na tablicy zaś rezultat przybrał „niebezpieczny wymiar”. 22:10! Nasi wrócili do gry. Niestety, jedyne na co było nas stać tego dnia, to nie pozwolić zwiększać przewagi kościerzynianom. I tak toczył się ten mecz... My im jedną - oni nam jedną. My im dwie - oni nam dwie... My im 20 - oni nam 31! 

Kiedy punkty!
Nic to, bywają i takie mecze. Na szczęście okazja do rehabilitacji nadarzy się już w najbliższą sobotę. Co prawda (jak już pisaliśmy) nasi znowu rozegrają mecz wyjazdowy, ale tym razem szanse na wywalczenie korzystnego rezultatu są niewspółmiernie większe niż w dwóch ostatnich meczach. Przeciwnikiem naszych szczypiornistów będzie bowiem beniaminek z Ciechanowa. Jurand dopiero zdobywa szlify na pierwszoligowych parkietach, a znawcy piłki ręcznej wiedzą przecież, że w takich sytuacjach drużyny często muszą płacić tzw. „frycowe”. Poza tym pozycja obu drużyn w tabeli pozwala stawiać w roli faworyta właśnie zespół z Sierpca. No i jest przecież jeszcze jeden argument przemawiający za Mazurem. Sportowa złość! A tej, w co nie wątpimy, naszym szczypiornistom nie brakuje. Zatem do boju Mazur! Po pierwsze punkty w tym roku!

Powiedzieli po meczu:
Marek Listkowski (trener Mazura): -
Trudno jest cokolwiek powiedzieć po takim meczu. Przede wszystkim zacznę od gratulacji dla gospodarzy. Niestety muszę powielić wypowiedź z ubiegłego tygodnia. Nie zasłużyliśmy na tak wysoką porażkę. Znów nie sprzyjało nam szczęście. Obijaliśmy słupki, poprzeczki... Przeciwnik zaś trafiał wszystko, co było do trafienia. Trzeba jednak przyznać, że zasłużenie zdobyli trzy punkty. Trochę brakowało Sylwka Lisickiego, ale drużyna to nie jeden zawodnik. Nie poddajemy się, gramy dalej! W końcu musi nastąpić przełamanie! W końcu musi i do nas uśmiechnąć się los.

 

MaK

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu SIERPC24 z siedzibą w Sierpcu jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe